Teksty Magisterium

 powrót
Copyright (c) 2000 Fundacja Antyk. Wszelkie prawa zastrzeżone.

 

Wystąpienie Księdza Marcello

 

w sprawie rzekomego przeproszenia

 

Kiko Argüello ze strony o. Henryka Zoffoliego


Wielu pisało o neokatechumenach: ojciec Zoffoli, ks. Conti, Frugiuele, ks. Guglielmo Fichara /dyrektor Wydziału Katechetycznego w Foggia/. Lecz kiedy zacząłem mówić katechistom neokatechumenalnym o dziełach ojca Zoffoli, odpowiedzieli mi, że o. Zoffoli przed swoją śmiercią miał jakoby prosić Kiko o wybaczenie. Wiem, że są tu osoby, które były obecne przy tym spotkaniu. Chciałbym wiedzieć, czy to rzeczywiście prawda czy nie, że o. Zoffoli zmienił swoje stanowisko.

/Przywołuje się panią Giovannę i panią Marię-Pię, które były przy tym spotkaniu./

PANI GIOVANNA: Dnia 1 czerwca /ubiegłego roku, 1996/ przybył Kiko, by odwiedzić ojca Zoffoli. W szpitalu, przy ojcu Zoffoli, byłyśmy ja i pani Maria-Pia z synem. Oni rzeczywiście się uścisnęli, jak rozpowiada Kiko /lub ktoś w jego zastępstwie/. Słyszeliśmy te krążące pogłoski, że ojciec Zoffoli miał wyrazić swój żal, ale to nieprawda (podkreślenie wydawcy). Przedstawili się wtedy: jakiś ksiądz i pan ubrany na czarno, o którym nie wiedziałam, czy jest księdzem. Pierwszy wszedł ksiądz, trzymał w ręku jakby teczkę, a w niej, w środku, był znany obraz Jezusa Dobrego Pasterza, odbity na złotej folii. Słyszałam pogłoski, że ojciec Zoffoli miał go uściskać, ale w rzeczywistości ów ksiądz powiedział: “Przynoszę ten prezent z najlepszymi pozdrowieniami od Kiko Argüello.”. Ojciec Zoffoli wziął ten obraz i powiedział: “Dziękuję ... proszę pozdrowić Kiko ode mnie i powiedzieć mu, że dobrze mu życzę.”.

W tym momencie wszedł Kiko i bez przedstawiania się powiedział: “Jak ojciec się miewa ....”. Wziął obraz i rzekł: “Ojciec widział? To jest Dobry Pasterz z owcą na ramionach ....”. Na to ja mówię: “Ojcze Zoffoli, to Kiko!” Ojciec był jak najbardziej przytomny, tak przytomny, że mi powiedział: “Ależ to nie jest Kiko, on mi tylko przyniósł pozdrowienia od Kiko.”. Wtedy on powiedział: “To prawda, nie przedstawiłem się, bo się obawiałem reakcji.”. W tym momencie ojciec Zoffoli uścisnął Kika i powiedział mu: “Kiko, życzę co dobrze ... (ti voglio bene)”. Spotkanie trwało kwadrans. Kiko powiedział: “Ojcze, ja wiem, że ojciec napisał wszystkie te rzeczy z miłości do Kościoła.”. Ojciec Zoffoli poprawił go: “Z miłości do prawdy” i w jego obecności rzekł do nas: “Zapamiętajcie, że jesteście świadkami tego spotkania ... jaki to dzień mamy dzisiaj? ... itp.”. Gdy Kiko odchodził, ucałował rękę ojca Zoffoli, jak to się robi względem księży. O. Zoffoli ponownie go uścisnął ... I to było wszystko.

Jest też list, który Kiko przyniósł /obecnie zdeponowany u notariusza, aby jego treść dotarła do wiadomości publicznej/, i tyle, nie ma niczego więcej. Dodaję, że gdy Kiko wyszedł, ojciec Zoffoli powiedział: “Był to wielki akt pokory, jednak Kiko powinien tu być raz jeszcze i potwierdzić, że przyjmuje te rzeczy, które ja napisałem /che crede nelle cose che io ho scritto/”.

MARIA-PIA: Ja potwierdzam to, co pani powiedziała. Byłyśmy tam, a że znałam bardzo dobrze ojca Henryka, powiedziałam do Kiko: “Ale kim pan jest? Kiko, ten z Hiszpanii?” “Tak.” “W takim razie ojciec Henryk ma panu wiele do powiedzenia.” I tak o. Henryk powiedział, jak to pani przytoczyła. To on poprosił ojca Henryka o przebaczenie, a nie o. Henryk jego. Taka jest czysta prawda! Uścisnęli się, a o. Henryk powiedział: “Zapamiętajcie ten dzień! Idźcie zaraz do prowincjała i szybko zapiszcie, jaki dzień jest dzisiaj.”

Zapis świadectw na kasecie video



Copyright (c) 2000 Fundacja Antyk. Wszelkie prawa zastrzeżone
strona główna