Teksty Magisterium

 powrót


Copyright (c) 2000 Fundacja Antyk. Wszelkie prawa zastrzeżone.

 

Znieważanie Najświętszego Sakramentu

 

Do dyrektora włoskiego Radia Maryja

 

04.11.1993


Wielce Czcigodny Ojcze Dyrektorze!

27 października br., o godzinie 900, Radio Maryja poinformowało o zatroskaniu biskupów niemieckich z powodu apostazji katolików w ich kraju: ponad 200 000 osób w ciągu jednego roku. Ojciec Livio skomentował to słowami: "Wiara przygasła, ponieważ zabrakło tam światła".

Nam się jednak zdaje, że zaczęło braknąć światła, odkąd w Kościele zaczęły się zdarzać, jedne po drugich, liczne i ciężkie profanacje Najświętszego Sakramentu, to znaczy odkąd pozwolono wiernym otrzymywać Komunię na rękę. Również, niestety, mnożące się systemowe profanacje na "Eucharystiach" odprawianych przez neokatechumenów.

Na przykład w bazylice św. Jana na Lateranie, w katedrze samego Papieża, po obrzędach wyświęcania na diakonów i kapłanów, po wielokroć znajdowano i zbierano okruchy i fragmenty konsekrowanego Chleba porozsypywane na posadzce. Ponieważ udało się nam pozbierać je do specjalnej szkatułki, oddaliśmy je potem do rąk odpowiedniej osoby. Ostatnio ta profanacja powtórzyła się 19 października bieżącego roku.

Również na stole, który zastępuje ołtarz, stwierdza się świętokradzkie rozsypywanie mniejszych i większych cząstek Najświętszego Sakramentu, a dzieje się to wtedy, gdy księża stojący dookoła stołu, każdy z własną tacką postawioną wśród kwiatów zdobiących ołtarz, dzielą Chleb konsekrowany na drobne części, "oczywiście" bez żadnego korporału. Wtedy właśnie rozsypywanie konsekrowanych okruchów jest wprost nieuniknione, one się rozpryskują, mieszają z kwiatami, pełno ich na stole.

Podczas przedostatnich święceń (21 października 1992 r.) zebrano część tych cząstek Eucharystii; lecz przy ostatnich (19 października 1993 r.) okazało się to niemożliwe, ponieważ dyrygenci neokatechumenów przewidzieli to i zabronili "obcym" zbliżyć się do ołtarza i być naocznymi świadkami tego, co i tak jest powszechnie wiadome: że mianowicie neokatechumeni, tak się obchodząc z Najświętszym Sakramentem, dowiedli już, że nie wierzą w realną Obecność. I oto po zakończonym nabożeństwie, księża (prezbiterzy, jak oni ich nazywają) otoczyli stół i czekali do momentu, aż przyszła kobieta i zdjęła obrus ze wszystkim, co się na nim znajdowało, to znaczy fragmenty Eucharystii pomieszane z kwiatami. Wszystko, zapewne, wyrzucone kto wie dokąd…

Godne ubolewania profanacje są nieuniknione także dlatego, że Komunię Świętą rozdziela się wiernym, którzy siedzą sobie i czekają, aż wszyscy (wraz z dziećmi) zostaną obsłużeni, i nie troszczą się o spadanie i poniewieranie się cząstek Chleba konsekrowanego, wypiekanego tak, żeby był jak najbardziej kruchy.

Ktokolwiek bierze udział w "Eucharystiach" neokatechumenów, choćby nie komunikował, doznaje wstrząsu duchowego aż do poważnego zwątpienia w rzeczywistą obecność Pana Jezusa, widząc, że z taką niewybaczalną lekkomyślnością poddaje się Go tego rodzaju zniewagom. Może się nawet zrodzić obawa, że jednym wielkim kłamstwem jest to wszystko, czego Kościół w tym przedmiocie zawsze, od dwóch tysięcy lat, nauczał. Wielu ludzi dochodzi po prostu do utraty wiary.

Zapytujemy, dlaczego Hierarchia, która od dawna wie o tym wszystkim, wciąż jeszcze nie zabiera głosu. Nie pogodzimy się nigdy z tak skandalicznym poniewieraniem Najświętszego Sakramentu, który Kościół wysławia jako szczyt i źródło kultu Bożego i chrześcijańskiego życia.

(Podpisy licznej grupy wiernych, naocznych świadków świętokradzkich "Eucharystii" neokatechumenów Rzymu).


Copyright (c) 2000 Fundacja Antyk. Wszelkie prawa zastrzeżone
strona główna